Początek
Hej! Kurczę nawet nie wiem jak to wszystko zacząć. Możecie mówić do mnie Emma, nie jest to moje prawdziwe imię, prawda jest po prostu taka, że w chwilach słabości najwięcej determinacji dodaję mi oglądanie serialu Red Band Society, a dokładniej mówiąc postać Emmy Choty, chorującej na anoreksję. Tak wiem, to mega dziwne, że swoją inspirację czerpię z serialu, który prawdopodobnie miał odsuwać od całego ruchu pro ana. No cóż, w moim przypadku działa to odwrotnie...
Mam już prawie 17 lat (rocznik 2001, najlepszy tak btw), jestem w pierwszej klasie liceum. Jak wszyscy często mi mówią, podobno jestem zabawna wśród ludzi, których dobrze znam. Jednak w towarzystwie nowych robię się mega nieśmiała. Macie szczęście, tutaj wśród was będę jedynie sobą!
Jeśli chodzi o cały ruch pro ana, mam z nim do czynienia już dobre parę lat, prowadziłam nawet bloga, jednak to nigdy nie było tym, co przeżywam w tym momencie. Myślę, że początek miał miejsce między pierwszą a drugą gimnazjum, jednak okres kiedy stosowałam głodówki miał miejsce mniej więcej rok temu, w trzeciej gimnazjum. Z tamtych czasów mam też nieco niemiłe doświadczenia, miałam też incydenty z wymiotowaniem. Jednak myślę, że było to spowodowane przyczyną mojego odchudzania. Zawsze chciałam być chuda, jednak zawsze w podświadomości gdzieś zostawała miłość do jedzenia. Jedzenie było dla mnie nagrodą. Głodziłaś się cały dzień, ok, zjedz sobie teraz kostkę czekolady, albo nie, lepiej zjedz całą tabliczkę. Do tego zrób mieszankę z połowy rzeczy, które znajdziesz w kuchni...
Później w moim życiu nastąpił super okres, nowa szkoła, nowi przyjaciele. Naprawdę poczułam się potrzebna, wszyscy byli tacy mili, chwalili mnie za oceny itd. Jednak dziwne... Nie zwracałam uwagi na to, że wszyscy pomijają mój wygląd. Raz gadałam z przyjaciółką tak mega szczerze i poprosiłam ją żeby powiedziała mi szczerze co myśli na mój temat. Brzmiało to mniej więcej tak: "Emma, masz super charakter, ogólnie mogłabym wyglądać jak ty, jedynie, wiesz co, na twoim miejscu trochę bym schudła. Jakby ci się udało byłabyś super laską." To chyba te słowa obudziły we mnie stare mechanizmy. Słowa usłyszałam w lutym, ale dopiero ostatnio się za siebie wzięłam. Jedzenie zaczęło mnie dosłownie przerażać, często czuję jak zjedzone kalorie po prostu rozrastają mi się w brzuchu... Stresuje mnie wybieranie jedzenia, czy wspólne rodzinne obiady, albo wyjścia ze znajomymi na jedzenie...
Może jakieś liczby? Mam 172 cm wzrostu i ważę 74 kg. Mój cel to 55 kg. Od poniedziałku zaczęłam dietę Thigh Gap Diet (rozpiska poniżej) i dwa dni na razie zaliczone! Oby tak dalej.
Jeśli macie do mnie jakieś pytania zostawcie je w komentarzach poniżej. I zostawiajcie linki do swoich blogów! Będę starała się Was wspierać jak tylko mogę! Trzymajcie się chudzinki!
Mam już prawie 17 lat (rocznik 2001, najlepszy tak btw), jestem w pierwszej klasie liceum. Jak wszyscy często mi mówią, podobno jestem zabawna wśród ludzi, których dobrze znam. Jednak w towarzystwie nowych robię się mega nieśmiała. Macie szczęście, tutaj wśród was będę jedynie sobą!
Jeśli chodzi o cały ruch pro ana, mam z nim do czynienia już dobre parę lat, prowadziłam nawet bloga, jednak to nigdy nie było tym, co przeżywam w tym momencie. Myślę, że początek miał miejsce między pierwszą a drugą gimnazjum, jednak okres kiedy stosowałam głodówki miał miejsce mniej więcej rok temu, w trzeciej gimnazjum. Z tamtych czasów mam też nieco niemiłe doświadczenia, miałam też incydenty z wymiotowaniem. Jednak myślę, że było to spowodowane przyczyną mojego odchudzania. Zawsze chciałam być chuda, jednak zawsze w podświadomości gdzieś zostawała miłość do jedzenia. Jedzenie było dla mnie nagrodą. Głodziłaś się cały dzień, ok, zjedz sobie teraz kostkę czekolady, albo nie, lepiej zjedz całą tabliczkę. Do tego zrób mieszankę z połowy rzeczy, które znajdziesz w kuchni...
Później w moim życiu nastąpił super okres, nowa szkoła, nowi przyjaciele. Naprawdę poczułam się potrzebna, wszyscy byli tacy mili, chwalili mnie za oceny itd. Jednak dziwne... Nie zwracałam uwagi na to, że wszyscy pomijają mój wygląd. Raz gadałam z przyjaciółką tak mega szczerze i poprosiłam ją żeby powiedziała mi szczerze co myśli na mój temat. Brzmiało to mniej więcej tak: "Emma, masz super charakter, ogólnie mogłabym wyglądać jak ty, jedynie, wiesz co, na twoim miejscu trochę bym schudła. Jakby ci się udało byłabyś super laską." To chyba te słowa obudziły we mnie stare mechanizmy. Słowa usłyszałam w lutym, ale dopiero ostatnio się za siebie wzięłam. Jedzenie zaczęło mnie dosłownie przerażać, często czuję jak zjedzone kalorie po prostu rozrastają mi się w brzuchu... Stresuje mnie wybieranie jedzenia, czy wspólne rodzinne obiady, albo wyjścia ze znajomymi na jedzenie...
Może jakieś liczby? Mam 172 cm wzrostu i ważę 74 kg. Mój cel to 55 kg. Od poniedziałku zaczęłam dietę Thigh Gap Diet (rozpiska poniżej) i dwa dni na razie zaliczone! Oby tak dalej.
Jeśli macie do mnie jakieś pytania zostawcie je w komentarzach poniżej. I zostawiajcie linki do swoich blogów! Będę starała się Was wspierać jak tylko mogę! Trzymajcie się chudzinki!

Ehh jak ja Cię rozumiem. Też jestem 01 rocznik i chodzę do 1 liceum. Przez długi okres miałam tak jak Ty. Wychodziłam z domu bez śniadania , cały dzień bez jedzenia potem powrót do domu i co?! Godzina jakaś 17 i zaczynało się. Przecież byłam taka głodna , musiałam coś zjeść . Dokładnie zjeść tyle ile mój żołądek zmieści a nawet trochę więcej. Potem wyrzuty sumienia. W rzeczywistości nie byłam głodna tylko słaba.
OdpowiedzUsuńA ten serial też uwielbiam. Obejrzałam dwa razy i narazie wystarczy. Czasami może oglądam na yt " Emma Chota I'm nor hungry" i inne takie podobne. To jednak fajnie motywuje . Niby te wszystkie filmy mają od tego odciągać ale u nas wręcz przyciągają może stają się thinspiration.. z filmów fajny był jeszcze "Feed" "thinspiration" "Kiedy przyjaźń zabija " i najlepszy "aż do kości"
Powodzenia z dietką, trzymam kciuki! ❤
Jeju ja to samo... dzisiaj mi się to przydarzyło nawet ;-; 16:40 wpadłam do domu i.. ciasto, krakersy, zupa, platki
UsuńJa jestem 97 rocznik i niestety albo stety po wielu latach tu wruciłam. Od naszego dtylu zycia nie da sie uciec. Plan na dietę super.
OdpowiedzUsuńBędę odwiedzać wpadnij tez do mnie
Nasza pamiętna dieta ♥ Musimy ją razem przejść jak skończę swój plan! :D
OdpowiedzUsuńJestem bardzo szczęśliwa, że mogę znowu Cię odwiedzać na Twoim blogu i w ogóle mieć z Tobą kontakt. Możesz na mnie liczyć podczas diety!
Witamy z powrotem! :*
Buziaki
1 obserwatorka bloga - czuję się zaszczycona ;)
Usuń