1 V
Wiem, że byłam nieaktywna przez te dwa dni. Potrzebowałam chwili czasu, aby przemyśleć to co robię. Chciałam też nieco odpocząć od internetu, zakopać się w książkach. Po opublikowaniu ostatniego posta przeżyłam ogromną kłótnię z rodzicami, skończyła się płaczem... Dzień później siedziałam tylko w pokoju. Dlatego potrzebowałam resetu. Teraz już wszystko jest w porządku. Mogę zająć się z powrotem sobą! Tym bardziej, że wczoraj zapłaciłam już za obóz, na który jadę w wakacje. Będę musiała tam przez ponad tydzień pokazywać się w bikini, nie chcę przestraszyć ludzi!
Jak już wspominałam, nie będę tak jakby iść rozpiską jakiejś diety, a dopasowywać limity zależnie od planów na dany dzień. Zasady są z pewnością takie, że nie wychodzę poza 1000 kcal, moim celem jest raczej 500 kcal. Dodatkowo nie liczę do bilansów warzyw, w razie głodu to właśnie po nie chcę sięgać. Co do owoców... Jeszcze się waham :/ Nie chcę także z nimi przesadzać, a po za tym kalorycznie banan różni się znacznie od malin itp.
Dzisiaj byłam u ortodonty, przykręcił mi coś tam mocno i wymienił drut, dlatego czuję nieco ból przy gryzieniu rzeczy. Nie jest to straszny ból, ale skoro mogę dzięki niemu ominąć jedzenie, to zawsze można go wyolbrzymić hahah!
Skończyłam dzisiaj czytać 'Buszujący w zbożu', mimo, że książka jakoś mnie zachwyciła, mam jedną refleksję. Warto czasami zatrzymać się na chwilę, zadbać jakoś o udokumentowanie naszych wspomnieć. Zdjęcia, pamiętniki, dzienniki. To takie rzeczy sprawiają, że przeżywamy po raz drugi nasze dni, dzięki nim dostrzegamy plusy, sprawiają, że tęsknimy za minionymi wydarzeniami.
Ostatnio zaczęłam inaczej patrzeć na książki, filmy. Po zamknięciu ostatniej strony, siedzę sobie przez minutę/dwie i myślę, co takiego zapamiętałam, co mogło mnie trochę odmienić.
Mam nadzieję, że nie zabrzmiało to głupio xdd Staram się dostrzegać ostatnio więcej pozytywnych rzeczy, zauważyłam, że często skupiam się na negatywach, nie chcę codziennie zasypiać w płaczu. Halo, jakoś muszę przeżyć jeszcze minimum parenaście lat...
Wieczorem poszłam biegać - spaliłam 390 kcal. Może nie jakoś dużo, ale męczyły mnie wcześniej zjedzone przeze mnie żurawiny i kilka orzechów - dlatego nie uwzględniam ich w bilansie, bo wszystko ładnie spaliłam. Postaram się jednak, żeby nie dochodziło częściej do takiej sytuacji, nie chcę wieczorami żałować zjedzenia jakiejś rzeczy.
Jak już wspominałam, nie będę tak jakby iść rozpiską jakiejś diety, a dopasowywać limity zależnie od planów na dany dzień. Zasady są z pewnością takie, że nie wychodzę poza 1000 kcal, moim celem jest raczej 500 kcal. Dodatkowo nie liczę do bilansów warzyw, w razie głodu to właśnie po nie chcę sięgać. Co do owoców... Jeszcze się waham :/ Nie chcę także z nimi przesadzać, a po za tym kalorycznie banan różni się znacznie od malin itp.
Dzisiaj byłam u ortodonty, przykręcił mi coś tam mocno i wymienił drut, dlatego czuję nieco ból przy gryzieniu rzeczy. Nie jest to straszny ból, ale skoro mogę dzięki niemu ominąć jedzenie, to zawsze można go wyolbrzymić hahah!
Skończyłam dzisiaj czytać 'Buszujący w zbożu', mimo, że książka jakoś mnie zachwyciła, mam jedną refleksję. Warto czasami zatrzymać się na chwilę, zadbać jakoś o udokumentowanie naszych wspomnieć. Zdjęcia, pamiętniki, dzienniki. To takie rzeczy sprawiają, że przeżywamy po raz drugi nasze dni, dzięki nim dostrzegamy plusy, sprawiają, że tęsknimy za minionymi wydarzeniami.
Ostatnio zaczęłam inaczej patrzeć na książki, filmy. Po zamknięciu ostatniej strony, siedzę sobie przez minutę/dwie i myślę, co takiego zapamiętałam, co mogło mnie trochę odmienić.
Mam nadzieję, że nie zabrzmiało to głupio xdd Staram się dostrzegać ostatnio więcej pozytywnych rzeczy, zauważyłam, że często skupiam się na negatywach, nie chcę codziennie zasypiać w płaczu. Halo, jakoś muszę przeżyć jeszcze minimum parenaście lat...
Wieczorem poszłam biegać - spaliłam 390 kcal. Może nie jakoś dużo, ale męczyły mnie wcześniej zjedzone przeze mnie żurawiny i kilka orzechów - dlatego nie uwzględniam ich w bilansie, bo wszystko ładnie spaliłam. Postaram się jednak, żeby nie dochodziło częściej do takiej sytuacji, nie chcę wieczorami żałować zjedzenia jakiejś rzeczy.
PODSUMOWANIE:
- danio - 140 kcal
- banan - 120 kcal
- ziemniaki - 80 kcal
- gulasz - ok.90 kcal
- mleko do kawy - ok.40 kcal
niecałe 500 kcal


To fajne podejście do książek. Sama lubię czytać , szczególnie jak świat w książce jest lepszy od tego, który mnie otacza. Mam nadzieję , że dasz radę spokojnie utrzymać dietę na obozie . Buziaczki :**
OdpowiedzUsuń